28.02.2012
"Zagubiona przeszłość" Jodi Picoult
Czy Jodi Picoult, amerykańska pisarka, autorka bestsellerów, specjalistka w pisaniu książek na kontrowersyjne tematy może jeszcze czymś zaskoczyć? Wszystko już w sumie było, śmiertelna choroba dziecka, homoseksualizm, molestowanie seksualne przez księdza, duchy, zjawiska nadprzyrodzone i nie pamiętam co jeszcze. W każdym bądź razie autorka znana jest z tego, że w swoich książkach potrafi upchnąć nie jeden, ale nawet kilka kontrowersyjnych tematów.
W Zagubionej przeszłości mamy do czynienia z tematem alkoholizmu, szukaniem własnej tożsamości, odkrywaniem siebie na nowo i oczywiście z miłością. Delia Hopkins, szczęśliwa mama kilkuletniej Sophie, narzeczona prawnika, przyjaciółka dziennikarza, prowadzi dość szczęśliwe życie w małym miasteczku w stanie New Hampshire. Ma satysfakcjonującą pracę, razem z ukochanym psem (a raczej suką) pomaga przy poszukiwaniu zaginionych osób. Kobietę coraz częściej nawiedzają dziwne wspomnienia, wizje których nie potrafi umiejscowić w czasie ani sensownie wytłumaczyć. Pewnego dnia, wraz z wizytą policjanta, życie Delii wywraca się do góry nogami, a to co było do tej pory pewne i jasne, już takie nie jest. Zawodzą bliscy. Kim w takim razie jest Delia? Czy będzie potrafiła wybaczyć i odzyska utracony czas?
Uwielbiam Jodi Picoult, przeczytałam wiele powieści tej autorki, jednak tym razem pani Picoult niczym mnie nie zaskoczyła, a jej opowieść nie porwała i nie cisnęła na usta tysiąca pytań, jak było chociażby w przypadku Bez mojej zgody. Nie potrafiłam utrzymać stanu skupienia dłużej niż kilkanaście minut, potem moje myśli wędrowały wszędzie, skrzętnie omijając fabułę. Mamy młodą zagubioną kobietę niepewną kim jest i dokąd zmierza, dwóch zakochanych w niej przyjaciół, z których jeden jest jej narzeczonym, chyba jednak niezbyt kochającym, o czym będziemy się mogli później przekonać. Moim zdaniem facet zbyt szybko się poddał, ale kto tam zrozumie młodego prawnika w szponach nałogu.
Delia to z kolei typ sierotki, ze swojej strony wolałabym, żeby autorka więcej uwagi poświęciła jej ciekawej pracy, ale tak nie jest. Z Delią każdy obchodzi się jak z jajkiem, a pełna sprzeczności kobieta w końcu nie wie: wybaczyć czy nie, odejść czy zostać, itp.
Picoult w swą opowieść wtrąca również wątek, powiedziałabym magiczny, nadprzyrodzony, dotyczący wierzeń Indian z plemienia Hopi, mam na myśli chociażby piórko o niezwykłej mocy. Niestety jak szybko ten wątek powstał, tak szybko zniknął wraz z Ruthann.
Historię poznajemy z perspektywy kilku osób, miłośnikom Picoult taka konstrukcja powieści jest bardzo dobrze znana. Autorka rozkłada na czynniki pierwsze każde uczucie, emocje i wątpliwości jakie targają bohaterami. Poznajemy ich od podszewki.
Z własnego doświadczenia wiem, że autorka potrafi swoimi powieściami przykuć czytelnika do fotela na długie godziny, nie pozwalając oderwać się nawet na chwilę. Zagubioną przeszłość czyta się przyjemnie, ale bez wypieków na twarzy, bez większych emocji, choć były momenty które czytałam z wielkim zainteresowaniem, a mianowicie sceny z życia więziennego, w którym wyznacznikiem szacunku i hierarchii jest rasa z jakiej pochodzisz i to z kim się zadajesz. To było dobre i mocne. Jak zwykle nie można odmówić autorce właściwej sobie wrażliwości i spojrzenia na otaczający świat bez zbędnego oceniania. Czytelnikom którzy mają zamiar zapoznać się z twórczością Picoult nie polecam tej powieści na pierwsze spotkanie, Picoult może więcej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Uwielbiam Picoult i muszę przeczytać tę książkę, mimo że z Twojej recenzji wnioskuję, że nie powala na kolana:D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!!
Ja również jestem zakochana w twórczości Picoult, książka leży u mnie na półce i czeka na swoją kolej. Jestem ciekawa czy u mnie ta książka wywoła podobną opinię jak u Ciebie:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Nie miałam okazji czytać Picoult, jednak zaciekawiła mnie Twoja recenzja :) Mam nadzieje, że w niedługim czasie "Zagubiona przeszłość" znajdzie się w mojej biblioteczce ^_^
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Czytałam aby jedną powieść tej autorki i bardzo mi się podobała, dlatego z miłą chęcią przeczytam również "Zagubioną przeszłość".
OdpowiedzUsuńCzytałam i mam te same odczucia co Ty. Historia byłaby dobra, lecz autorka zmarnowała jej potencjał.
OdpowiedzUsuńMam ambitny plan przeczytać wszystkie powieści Picoult, tak że Twoje obiekcje co do tej książki zupełnie mnie nie zniechęcają:)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Dobrze, że mnie ostrzegłaś ;)
OdpowiedzUsuńTa książka to było właśnie moje pierwsze spotkanie z tą autorką i właśnie zniechęciła mnie do innych tytułów, choć może kiedyś sięgnę jeszcze po coś innego.
OdpowiedzUsuńJa również lubię Picoult, ale muszę przyznać, że mam trochę zaległości w czytaniu jej powieści :) Muszę to kiedyś nadrobić! Ale od tej powieści nie zacznę, przeczytam najpierw jakieś inne :)
OdpowiedzUsuńTę książkę również oceniam jako średnią. Zła nie jest, ale Picoult potrafi napisać lepsza opowieść.
OdpowiedzUsuńNie napiszę nic nowego - podobnie jak moje poprzedniczki i Ty książka nie powaliła mnie na kolana. Było nudno, zbyt schematycznie i zniechęcająco...
OdpowiedzUsuńJestem w mniejszości- nie czytam Picoult; mam za sobą "Dziesiąty krąg", który nie przekonał mnie do jej prozy.
OdpowiedzUsuńWlaśnie wypożyczyłam tę książkę z biblioteki i niebawem zabiorę się za czytanie. :) Troszkę się boję tej tematyki alkoholizmu... Jest mi zbyt bliska... Ale mimo to mam zamiar dać książce szansę. Uwielbiam Picoult. Pozdrawiam. :)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o Picoult, to póki co, przeczytałam jedynie Bez mojej zgody. Pamiętam, że byłam wstrząśnięta. Od dawna mam w planach kolejne książki tej autorki, ale jakoś mi się nie składa ich czytanie. Ciągle inne pozycje czekają w kolejce... :)
OdpowiedzUsuńCenię Panią Picoult za genialne intrygi i nie mogę się doczekać, kiedy w wakacje chwycę za kolejną jej powieść ;)
OdpowiedzUsuń